Namawiana przez Izę w końcu ulegam i też zaczynam się bawić. Na pierwszy ogień strój na cmentarz (na czasie ;)) i do parku, na spacer samotny, romantyczny, a nawet rozważny. Chociaż nie wiem, czy rozważne jest chodzene po zeschniętych liściach, kto wie, co w nich się czai. W każdym razie ktoś je ukrada, jak zauważyli dwaj mali chłopcy, którzy bawili się w czasie, kiedy pozowałam, więc nie jest bezpiecznie. Chociaż nic mi się nie stało, może trochę zmarzłam, zdjąwszy płaszcz w celu pokazania odzieży pod nim.
A przy okazji: zawiodło mnie dzikie wino, spodziewałam się czerwonych liści, jak u mnie na bramie, a tu, w tym malowniczym miejscu było już tylko gołe badyle. Nic, zamiast liści mam cegły, też czerwone...
foto: Kaśka
Płaszcz jest starożytny, pochodzi z Jeans Clubu, kapelusz z H&M, spodnie z New Looka, rękawiczki dostałam (takie zwykłe, jakich pełno, ale dobre, bo skórzane i ocieplone), szaliczek też dostałam (jedwabny souvenir z Azji Centralnej), buty Bronx (butyk.pl) - nie, żadne kalosze nie zastąpią oficerek; to jakby twierdzić, że szary papier toaletowy z powodzeniem zastępuje jedwab, bo też jest cienki i delikatny. Torebka i bluzka - novamoda.pl, koszulka - Terranova, broszka kupiona w Trokach podczas wakacji, wisior - Mariaela.pl.






Życzę powodzenia na nowej drodze życia ;)
OdpowiedzUsuńDrugie zdjęcie jest bardzo fajne :)
A naszyjnik już całkiem najlepszy.
A mnie się podoba bardzo ostatnie zdjęcie.Jest śliczne. Powodzenia
OdpowiedzUsuńDziękuję, powodzenie się przyda :) Chociaż mam wrażenie, że każdą notkę będę dodawała ze 2 tygodnie ;) (właśnie się biorę za nową...)
OdpowiedzUsuńKas! OMG jakie ładne zdęcia! :D
OdpowiedzUsuńPierwsze najlepsze!
OdpowiedzUsuńI moje schody w Królikarni! :P
E, jakie tam Twoje :P Królikarnia jest moja :P
OdpowiedzUsuńAna - nie Twoje. Twoje schody są z drugiej strony :>
OdpowiedzUsuń