czwartek, 31 lipca 2014

Jarzębinowy dzień

Jarzębina już owocuje. Od połowy lipca. Jak dla mnie, trochę za wcześnie. Ale dziś nie o tym. Dziś o tym, co warto kupić na Litwie i dlaczego.
Wspominałam już trochę o olejkach do włosów kupowanych na Litwie (i tam produkowanych), dziś również włosowo, ale tym razem o szamponie. Uoga uoga, bo kosmetyk znów od tej marki, ma w ofercie 3 rodzaje szamponów: do włosów normalnych, suchych i tłustych (właściwie 4 rodzaje, bo jest jeszcze jeden przeznaczony dla mężczyzn). Ja wybrałam ten dla włosów suchych i używam go od roku (z małą przerwą w zimie i małymi wyjątkami, kiedy myję włosy szamponem silnie oczyszczającym, raz na jakiś czas im się należy).


Szampon nosi wdzięczną nazwę Šermukšnių diena ('Jarzębinowy dzień') nie bez powodu: w składzie ma wyciąg z jarzębiny, który, wg zapewnień producenta, posiada właściwości antyoksydacyjne oraz witaminę C, której suche i łamliwe włosy szczególnie potrzebują. Cóż, niekoniecznie wierzę w takie rzeczy, bo nie zostawiam szamponów na głowie na długo, zazwyczaj zaraz po umyciu włosów i skóry głowy zmywam (wyjątki robię szamponom, które za zadanie mają leczyć skórę głowy, ale wtedy też raczej nie zostawiam ich na włosach); uważam, że szampon przede wszystkim ma myć i nie robić krzywdy. Ten oba te warunki spełnia. Włosy faktycznie po nim nie skrzypią, nie łamią się, nie są przerażająco suche. Powiem więcej: są w całkiem niezłym stanie (kilka myć używałam jedynie oleju 30-60 minut przed myciem i zmywałam tym właśnie szamponem, żadnej odżywki/maski, efekt zadowalający), co rzecz jasna nie jest zasługą jedynie tego wyciągu ;)
Jednak, jak na kosmetyk naturalny przystało, wyciągów zawiera całkiem sporo (poza wyciągiem z jarzębiny w składzie znajdują się: olej z simondsji, ekstrakt z kwiatu lipy, wyciąg z rumianku, tataraku, ekstrakt z korzenia łopianu, liścia aloesu, dzikiej róży), a konserwantów żadnych (przez co okres przydatności do użytku wynosi 4 miesiące). Owszem ekstrakty mogłyby być wyżej w składzie (który poniżej), ale nie są, co moim zdaniem nie wpływa negatywnie na właściwości szamponu. Jak głosi informacja na stronie producenta, wszystkie składniki są pochodzenia naturalnego. W związku z tym cena do najniższych nie należy: 200 ml produktu kosztuje 18,90 LTL. Jednak jak przystało na firmę promującą naturalność i eko, Uoga uoga ma system rabatowy polegający na przyznawaniu zniżki za puste opakowania: za 3 plastikowe 50% zniżki, za jedno szklane 20% zniżki na produkt tańszy lub w tej samej cenie, co zużyty z przyniesionych przez nas opakowań. Czyli po zużyciu trzech szamponów za czwarty płacimy pół ceny. Zniżki przysługują też na produkty z bliskim terminem ważności, zatem osoby myjące włosy codziennie mogą szampon kupić taniej ;) (zniżka na kosmetyki z bliskim terminem ważności, z tego, co pamiętam, wynosi 30-50%). Do tego niedawno weszły karty stałego klienta ze zniżką 5 i 10% (zasady działania wyjaśnione na stronie producenta, tłumaczenie na żądanie; nie będę przepisywać tutaj całej zawartości strony, przykro mi ;)).
Działanie szamponu? Jak już wspominałam, dobrze myje i nie szkodzi włosom. Skórze głowy też nie. Dobrze domywa olej, generalnie nie potęguje przesuszu, mimo, że w składzie ma postrach włosomaniaczek - alkohol. Całkiem wydajny, ładnie pachnie. Moim suchym włosom służy.
Wady? Ależ oczywiście, posiada. Krótki termin przydatności i kiepska dostępność (Litwa i Łotwa, w Polsce nie ma), przez co z wyprawy na Litwę nie mogę przywieźć sobie godziwego zapasu. Chociaż może to i lepiej, częściej jeżdżę, więcej fajnych rzeczy odkrywam, nie tylko kosmetyków ;)
Tak, jest to mój ulubiony szampon. Nie, nikt nie płaci mi za reklamę (szkoda trochę, chyba napiszę do producenta prośbę o gratisy ;))

Pełny skład:
Woda (Aqua),substancje myjące pochodzenia roślinnego  (Sodium Cocoamphoacetate, Cocoamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lauryl Glucose Carboxylate, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate)*, olej z simondsji (Simmondsia Chinensis Oil), alkohol (Alcohol), gliceryna roślinna  (Glycerin), guma ksantanowa (Xanthan Gum), wyciąg z kwiatu lipy (Tilia Cordata Flower Extract), wyciąg z rumianka (Chamomilla Recutita Flower Extract), wyciąg z tataraku (Acorus Calamus Root Extract), wyciąg z korzenia łopianu (Arctium Lappa Root Extract),wyciąg z liścia aloesu  (Aloe Barbadensis Leaf Extract), wyciąg z jarzębiny (Pyrus Sorbus Extract), wyciąg z dzikiej róży (Rosa Canina Fruit Extract), Benzyl Alcohol*, Dehydroacetic Acid*, mieszanka olejków eterycznych (Aroma), Geraniol**, Limonene**, Linalool**. *naturalne certyfikowane składniki dozwolone w kosmetykach, **wchodzi w skład olejków eterycznych

Opis produktu można znaleźć na stronie producenta, jednak w języku dla większości niezrozumiałym ;) (skład sama tłumaczyłam, zapewne niepotrzebnie, bo po nazwie łacińskiej można znaleźć wszystko, choć doświadczenie uczy, ze ludzie są leniwi i zadają innym ludziom te pytania, na które wujaszek Google świetnie zna odpowiedź, i ci inni ludzie właśnie wujka Google często pytają, by leniwemu odpowiedzi udzielić; tak myślę, że większy pożytek pewnie przyniosłoby przetłumaczenie opisu produktu, co być może kiedyś zrobię ;)) Niemniej polecam, nie tylko ten szampon, ale generalnie zapoznanie się z ofertą Uoga uoga. Fanki naturalnych kosmetyków na pewno znajdą tam cos dla siebie, nie tylko w dziale "pielęgnacja", ale i "makijaż". Warto uwzględnić odwiedzenie stoiska firmowego podczas wycieczki na Litwę (spis stoisk tutaj, jakby ktoś czegoś nie ogarniał, mogę pomóc), tylko żeby nie było, że nie ostrzegałam: grozi wydaniem dużej ilości pieniędzy na raz.

PS Tak, jestem niebezpieczną litwomanką. Jak widzę etykietkę "pagaminta Lietuvoje", to zaraz się rzucam i najprawdopodobniej kupuję. Ale zdradzę sekret: za tą etykietką często kryje się dobra jakość.

2 komentarze:

  1. Jestem skłonna uwierzyć w witaminę. Jeśli o termin przydatności chodzi - nie dziwi mnie to. Przecież bio i eko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę witamina C zadziała przez góra minutę? Aż popytam google'a, bo trudno uwierzyć, że tak błyskawicznie działa ;) A termin przydatności nie dziwi przy produkcie bez konserwantów, ale zawsze to smutno, że nie można zrobić większego zapasu (rosyjskich można nakupić na zaś, a tych nie...)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli napiszesz coś konstruktywnego (najlepiej zgodnie z zasadami kultury, ortografii i interpunkcji). Niestety, nie będę obserwować Twojego bloga, jeśli mnie nie zainteresuje, nie wezmę udziału w konkursie, bo nie mam na to czasu/ochoty/sama sobie znajduję konkursy, więc daruj sobie zapraszanie.
Niemniej jeśli odczuwasz silną potrzebę, to zostaw ślad po swojej wizycie (choćby to było wytknięcie braku przecinka, takie komentarze zawsze są cenne :))