piątek, 21 grudnia 2012

Underneath your clothes

Shakira śpiewała kiedyś piosenkę o takim tytule. A ja tym razem o tym, co pod ubraniem. Ale nie o body, które ostatnio stało się przedmiotem pożądania, o bieliźnie. (O body będzie może, jak się obkupię w kilka sztuk ;))

Sporo kobiet wciąż myśli, że są dziwne, że mają za duży biust (przeważnie twierdzą tak te, które noszą zły rozmiar), że nic na nie nie pasuje, wierzą paniom w sklepie, że "takich rozmiarów się nie produkuje" (serio, są jeszcze takie panie w takich sklepach). Oczywiście, że się produkuje. I wcale nie na miarę. Masówka, obwody od 60 do... 100? Miseczki od AA do KK. Naprawdę jest z czego wybierać.
Ale... zawsze jest jakieś ale. Bywa, że wydaje się, iż nic nie pasuje. Że modele nie są kompatybilne z biustem. I nadal nie znaczy to, że biust jest dziwny. Bo nie jest. O sobie piszę. Prawie nic na mnie nie pasuje. Zwyczajnie źle leży. Dlatego, kiedy zobaczyłam na Facebooku, że firma So Chic! potrzebuje modelek na szkolenie brafitterek do Kliniki Stanika, nawet się nie zastanawiałam, tylko wysłałam zgłoszenie (dobra, skusiła mnie też obietnica, że w przypadku dobrania idealnego stanika dostanę go gratis). W poniedziałek pani oddzwoniła, podała szczegóły. Dziś się stawiłam.


Generalnie nie jest tak, że szukanie czegoś, co pasuje, jest daremne. Żal mi tylko, że z brytyjskich marek, które dostać łatwiej, niż polskie (o dziwo!) prawie nic nie pasowało. A już z Panache to wcale. I tak, muszę mieć brytyjczyki, bo są dość wysoko zabudowane pod pachą, co bardzo mi odpowiada ze względu na moją budowę ciała. Ich estetyka też do mnie trafia.

Dopadła mnie ;) młoda brafitterka i rozpoczęłyśmy dopasowywanie. Dramat za dramatem, nie przesadzając. Plunge nie leżał, bo nie + mam trochę zniszczony schudnięciem biust (zmiękł, no...). Balkonetki dziabały mostkiem i nie pasowały. Generalnie miałam wszystko, przez co wcześniej przechodziłam w sklepach, czyli dziabiące mostki, wbijające się bądź powiewające krawędzie, spłaszczanie, skwadracanie, rozstawianie na boki. Mniejsza miseczka za mała, większa za duża. Jako tako nienajgorzej leżała Superbra Andorra w kroju fullcup.
Andorra
Wizualnie bez szału, jeśli chodzi o wrażenia nabiustne: wygodny. Ale coś tu było nie tak, trochę się górna część miseczki wbijała w piersi, czyli mogłoby być lepiej. Po czym jednak udało się ustalić, że jak nic nie pasuje, to pasuje Panache Sport i Cleo George. Ten ostatni niestety już nie jest produkowany, gdzieniegdzie ostały się jakieś magiczne zapasy (i chyba Cleo Lucy jest trochę podobna, będę musiała sprawdzić).
George Yellow
No i po zmianie rozmiaru stwierdzam, że w tym mniejszym jest lepiej: miałam kiedyś George'a 30H — strasznie dziabał mostkiem. GG, który mierzyłam, też (p. Monika z So Chic! była zdziwiona, że po jednorazowym mierzeniu George'a mam już ślad na mostku, ale jak mnie dotknęła, to się zdziwiła, że mam taką delikatną skórę i chyba uwierzyła, że mnie pobódł). W 30G mostek jest niższy, a ramiączka regulowane na całej długości. Niebo a ziemia, serio. Jak ktoś twierdzi, że bieda w strefie GG+ to mit (a są takie osoby), to niech sobie spróbuje George'a od GG i wytrzyma w nim cały dzień. Zaryzykowałabym tezę, że niektóre modele w GG+ to do umartwiania. Włosienicy i samobiczowania tylko brakuje. G george'owe natomiast jest przyjemne i urocze i w ogóle jak gdzieś dorwę, to zakupię. Bo jako gratisa-nagrodę wybrałam jednak Sporta. Co prawda marzył mi się różowy, ale darmowemu szaremu się w... haftki? miski? kolor? nie zagląda. Bo z tym różowym to nie jest takie pewne, że bym sobie kupiła, a na pewno nie tak prędko. A teraz mogę biegać, skakać i lepić bałwana bez obaw :) Interes życia, powiedziałabym: stanik, nie byle jaki, za godzinę mierzenia.
Panache Sport Grey
Konkluzja jest taka: na kobiety, na które nic nie pasuje jednak jeszcze coś pasuje. A Klinice Stanika pozostaje życzyć sukcesów w ostanikowywaniu Polek. A kobietom, które jeszcze mają jakieś powody do narzekania na tę część garderoby, polecam skorzystanie z kolejnej edycji Kliniki Stanika*, bądź po prostu wybranie się do dobrze zaopatrzonego sklepu z brafittingiem. Jasne, że to kosztuje, ale chyba warto zainwestować w zdrowie, dobry wygląd i samopoczucie.
Jestem przeszczęśliwa! Raz, że w niektórych modelach już jestem w strefie G, gdzie wszystko jest ładne, normalne i niegryzące; dwa, że takie cudo mam w zasadzie za godzinę mojego czasu i udostępnienie mojego biustu do ćwiczeń praktycznych z brafittingu.

A na zdjęciach to nie ja, to modelki firmowe Panache.
Zdjęcia ze strony sklepu Bellami.pl (korzystałam kiedyś, polecam).

Aha, i pewnie się przyda Stanikowa Mapa, źródło informacji o dobrych sklepach.

*na stronie w zakładce "Dyżury" będą informacje o wydarzeniach (póki co są tylko minione, trzeba czekać na nową edycję) — sama kiedyś skorzystałam, jak poprzednim razem mnie ubyło i trzeba było ustalić rozmiar na nowo.

2 komentarze:

  1. A moim zdaniem Andorra wcale taka bezszałowa nie jest, całkiem nieźle wygląda. Szary Sport też fajny. Interes życia, zaprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w kolorze może jest szał, ta kremowa taka... no po prostu stanik. Ma działać, nie wyglądać. ;) Na mnie niekoniecznie działała.
      Ale ten Sport to naprawdę szał. Będę na rolki nosić, jak śnieg zejdzie, a rolki przybędą ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli napiszesz coś konstruktywnego (najlepiej zgodnie z zasadami kultury, ortografii i interpunkcji). Niestety, nie będę obserwować Twojego bloga, jeśli mnie nie zainteresuje, nie wezmę udziału w konkursie, bo nie mam na to czasu/ochoty/sama sobie znajduję konkursy, więc daruj sobie zapraszanie.
Niemniej jeśli odczuwasz silną potrzebę, to zostaw ślad po swojej wizycie (choćby to było wytknięcie braku przecinka, takie komentarze zawsze są cenne :))