Zima przyszła, co każdy zdążył zauważyć. Mnie nie chodzi nawet o śnieg i zimno, tylko o to, że wychodzę z domu: ciemno, wracam: ciemno. Witaminę D przyjmuję doustnie, jak demencja da, bo czasem zapominam. Z drugiej strony nie chcę przedawkować. Boję się przedawkowania czegokolwiek jeszcze bardziej, niż niedoboru.
Znajome każą mi nosić czapkę, trochę się boję, bo ŁZS i takie tam, z moją demencją groźba przegrzania głowy i zaszkodzenia jej w tramwaju zapomniawszy zdjąć czapki dość realna, ale chyba trzeba się przemóc. Najwyżej znów skończy się opieką dermatologa. Perspektywa naelektryzowanych włosów chwilę mnie postraszyła, potem przypomniało mi się, że jak byliśmy z bratem mali, to przed wyjściem do szkoły Mama smarowała nam twarze tłustym kremem, żeby mróz nam nie zaszkodził, a włosy płynem do płukania - żeby się nie elektryzowały od czapki. W sumie trzeba by to wypróbować znów. Co prawda włosy się nie puszą i nie elektryzują, bo nie noszę czapki, ale kto wie, co się będzie działo, jak zacznę (jutro np.). Dotąd dawały radę nauszniki kupione za całe boskie 5,99 zł.
Poza tym kupiłam sobie ładne buty, jakiś czas temu, i wracając wczoraj wieczorem stwierdziłam, że czas na nie. Tu przydałoby się zdjęcie poglądowe, ale niestety, mówiłam już, że nie mam czasu, mam za to brzydką podłogę, więc buty pojawią się innym razem. Narażę się teraz na krytykę i zdradzę, że przyjechały do mnie z Chin (i właściwie niedużo czasu im to zajęło). Ale są ładne, mają grubą podeszwę (w sumie platformę, koturn to nie jest), są ocieplane, wysokie i pasują zarówno do spodni, jak i sukienki. Jesienne mają za cienką podeszwę, żeby teraz w nich śmigać, tak mnie wczoraj z zimna bolały stopy, że 100 m od celu chciałam siąść i płakać. Nie, wkładki nie pomagają. Buty zimowe mają mieć grubą podeszwę i koniec! Jesienne zresztą pewnie też Made in China, tyle, że kupione w sklepie w Polsce, a nie bezpośrednio w Chinach.
Do tego obkupiłam siebie i Mamę w bieliznę, teraz czekamy na przesyłki. W międzyczasie stwierdziłam, że jestem nietabelkowym dziwolągiem i prawdziwym zakupowym wyzwaniem - rok temu mając takie same wymiary nosiłam 30G (65G), obecnie 32G (70G) - i weź tu człowieku mądry bądź! Ale zadałam pytanie na Lobby Biuściastych i oto okazało się, że być może to sport poszedł w cycki, że się tak kolokwialnie wyrażę; choć raz cokolwiek... Bielizna szyta na Tajwanie i w Polsce. Ta polska tańsza. I moim zdaniem lepsza, ale brytyjską też noszę, bo w Polsce nikt jeszcze nie zrobił bezszwowego stanika w moim ani Mamy rozmiarze, i teraz są stratni, ha!
A propos strat, to właśnie jakieś emocjonalne spustoszenie przeżywam. Wszystko dzieje się tak obok, nawet moje zmęczenie i niewyspanie. Dziwne uczucie, trochę straszne. Muszę się pozbierać, bo na horyzoncie znów przeprowadzka, i to na większą odległośc, niż ostatnie... 6? Nie wiem, chyba zaczynam tęsknić za jakimś stałym lądem. Chociaż jak znajdę, to zwariuję, w naturze mamy ciągły ruch, więc będę się przeprowadzać do upadłego, cos mi się wydaje.
Tytułowe ballady i romanse to tak w zastępie za "różne pierdoły", bo tym ostatnio się zajmuję w resztkach czasu, nie wiem, dlaczego, lepiej przeczytałabym książkę.
A ballada tu, na osłodę za brak obrazków:
Czytaj książkę. Podobno statystyczny Polak kupuje rocznie 1,5 książki, a przeważająca liczba procentowa nie przeczytała w ostatnim roku więcej niż 3 strony A4 tekstu pisanego. Dlatego lepiej, jak przeczytasz. I nie kupuj w Empiku, bo to psuje rynek. Tyle o książkach.
OdpowiedzUsuńTeż nie mam zdjęć niczego ostatnio, ale dlatego, że zrobiłam się marudna i nie mam natchnienia. Nie mam natchnienia na nic. Chłód pogodowy pochłania moją energię i w głowie już nic nie zostaje.
O kupowaniu w Empiku sama mówiłam. Ojciec mojego kolegi jest właścicielem wydawnictwa, więc wiem, jak to działa i podziwiam, że facetowi nadal się chce. Chociaż mam taką opcję zakupów w Empiku, że mnie kusi... ale chyba zamówię książkę ze strony wydawnictwa, przynajmniej prawdziwą forsę dostaną. Zawsze ten dylemat - być uczciwym i szlachentym czy oszczędnym. W sumie jakby to było wydawnictwo taty Michała, to bym się nie zastanawiała ;)
UsuńI, jak na nieprawdziwego Polaka przystało, kupiłam w tym roku co najmniej 4 książki. Czyli ktoś nie kupił wcale, i była to więcej niż jedna osoba.
Książkę czytam, ale tak mnie denerwuje, tak bym chciała każdego jednego bohatera po ryju natrzaskać, tak się emocjonuję, jak to czytam, że nie mogę więcej, jak 2 rozdziały na raz, a potem muszę zrobić dłuższą przerwę. Chyba nie będę jej polecać, ale filmu poszukam. Ale tak bym natrzaskała tych bohaterów po ryju za niszczenie życia własnemu dziecku, że by spuchli i zmarli.