Wiosna przyszła, nie ma co siedzieć na tyłku. Podobno. Ja siedzę i czytam, potem będę siędzieć i pisać. Uroki studiowania historii (nie wiem, czemu, ale tak; to skomplikowane). Wiosna to idealny czas na wyruszenie i poszukiwanie przygód, ładnych widoków, nowych trampeczków. Ja sobie wyruszyłam zanim jakiekolwiek liście zagościły na drzewach, a oto i efekt, w cudownym ałtficie, rzecz jasna:
A serio, to jest jedno z niewielu zdjęć ze mną, na których widać mnie od przodu, a nie włosy. Ostatnio robię fotki moim włosom, albo w ogóle nie sobie. Tyle obiektów wkoło, poza tym ja lustrzanką sobie nie umiem, a tu był operator aparatu ;)
Fotka z wycieczki, z przystanku po drodze do miejsca docelowego. Przystanek to Balbieriškio atodanga, pomnik przyrody. Widok stamtąd jest piękny, polecam. Aha, nie jestem Wikipedią, więc nie napiszę o tym dokładnie, proszę sobie google'a użyć i sprawdzić. Bo co ja mogę napisać poza tym, że to nadniemeńskie klify, ładny widok i w ogóle zachwyca? No właśnie.
Tam na prawo ode mnie wyglądało to tak:
Radioaktywny niebieski musi być. To jest nad Niemnem. Romantycznie, jak w powieści Orzeszkowej i poemacie Mickiewicza.
Poniekąd jest ze szmatami, widać, w co się ubieram, kiedy mam co na siebie włożyć, a jest w miarę chłodno jeszcze. Dziękuję za uwagę. :)
A na sobie mam: buty i tunika (rzekomo sukienka): Promod | legginsy: Stradivarius | kurtka: jakaś genialna softshell, ale nie mam jej ze sobą, więc metki nie sprawdzę | sweterek i apaszkokomin: New Yorker.
Tadam. Kończę pisać, bo prąd się w gniazdku skończył. Ta instalacja elektryczna mnie dobija swoim niedziałaniem :/


Ile wysokości nad Niemnem mają te klify? Bo chyba sporo... :)
OdpowiedzUsuńNa tyle dużo, że wolałabym własnoręcznie nie sprawdzać. Nie wolno zresztą, bo grozi śmiercią (a może i nawet mandatem).
Usuń