poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kwiatki, szmatki i stokrotki

Nie sądziłam, że polubię kwiatowe wzory. Dobra, że aż tak, bo miałam parę ubrań w kwiatki, ale w tym roku przesadziłam, mam jeszcze więcej. Między innymi wzbogaciłam się o dwie sukienki, wróć! o trzy sukienki, z czego jedna na zdjęciach niżej.
Sukienka podstępnie piękna. Zobaczyłam i wiedziałam, że taką chcę. Niestety, mój rozmiar nie wisiał. Na szczęście pani z obsługi znalazła, mówiąc, że na pewno jest, bo dopiero co poprzedniego dnia przybyły. Do tego poinformowała mnie o promocji, że przy zakupie 2 rzeczy obowiązuje zniżka 25%. Ostatecznie za sukienkę i naszyjnik zapłaciłam mniej, niż kosztowała sama sukienka. Z poczuciem zrobienia interesu życia czekałam na lepszą pogodę, żeby móc to cudo nosić. I pal sześć, że wyglądam na jeszcze szerszą, niż jestem. Jakby mi zależało na wyszczupleniu, to pewnie regularnie ćwiczyłabym z Mel B., a nie szukała sukienek w nieposzerzającym kroju, w nieposzerzający wzór.
Lepsza pogoda nadeszła, sukienkę noszę często. Łatwa w praniu, prasowaniu, utrzymaniu. Z wiskozy, więc eko-natural, przyjazna marudzącym na sztuczne (ja nie marudzę akurat). Z pięknym kwiatowo-pawiowym nadrukiem. Idealna. Jednak miłość od pierwszego spojrzenia istnieje ;)
Wcale się nie garbę, tylko włosy ogarniam
Sweterka ciągle szukam. Czerwonego. Jak na złość nigdzie nie istnieje. Taki beżowy-neutralny od biedy też może być, ale chińska czerwień byłaby lepsza. Albo zieleń, taka, jak w tle, bądź taka, jak pasek.
Wersja bez sweterka, w korzystniejszej pozie
Zielone mam korale. Niezbyt dobrze widać, ale są, drewniane, zielone, może kiedyś się załapią na lepsze zdjęcie, z lepszym fotografem. Na tego od tych zdjęć nie narzekam, bo mogło nie być nic zupełnie. Bieda w ogóle z ludźmi, który mają czas, są tam gdzie ja, i ogarniają. A nosić ze soba aparatu, statywu i jeszcze pilota do wyzwalacza (którego nie mam, w sumie przydałoby się kupić) jakoś mi się nie chce. Selfies robić siedmioma czy ośmioma kilogramami sprzętu, dźwiganymi samodzielnie w różne okoliczności przyrody... trochę przesada. Aż tak mi nie zależy.

A naszyjnik, który kupiłam razem z sukienką wygląda tak:
Tworzywo zamszopodobne i metal. Ładny, tylko zapięcie dla leworęcznych. Jak się zdenerwuję, to przestawię, póki co jeszcze sobie radzę. Ostrość poszła na parapet, co poradzę? z lenistwa nie powtarzam fotki ;)

Jakby kogoś interesowało, to sukienka pochodzi z Mosaic (naszyjnik takoż). Sweterek z Takko Fashion, ale wszędzie takich pełno. Torebka z Reserved, bransoletka Promod. Korale dostałam, sandały nabyłam w Tesco. Udanych zakupów życzę.

6 komentarzy:

  1. To lato będzie należało do sukienek... też niedawno sprawiłam sobie kilka podobnych cudeniek. I mam nadzieję, że kapryśna pogoda pozwoli mi na ich pełną, wakacyjną ekspozycję :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, najgorzej z pogodą. Lepiej, żeby było słonecznie, bo niestety, kalosze nie do wszystkiego pasują. ;)

      Usuń
  2. Ludowo! Ładna sukienka, czerwony sweterek dobrze by z nią wygladał. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludowo; folkowe pawie ;) Chyba zrobię zdjęcie ze zbliżeniem na nadruk i uzupełnię notkę (ale to po wypraniu kiecki). Czerwony sweterek i czerwone korale ;)

      Usuń
  3. Piękna ta sukienka, nie dziwię się Twojej miłości :)
    A za sweterkami popatrz w C&A. Często mają takie basicowe choć niewykluczone, że pojawią się dopiero na jesień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) W C&A patrzyłam, chyba trzeba będzie poczekać do jesieni, dzięki za trop :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli napiszesz coś konstruktywnego (najlepiej zgodnie z zasadami kultury, ortografii i interpunkcji). Niestety, nie będę obserwować Twojego bloga, jeśli mnie nie zainteresuje, nie wezmę udziału w konkursie, bo nie mam na to czasu/ochoty/sama sobie znajduję konkursy, więc daruj sobie zapraszanie.
Niemniej jeśli odczuwasz silną potrzebę, to zostaw ślad po swojej wizycie (choćby to było wytknięcie braku przecinka, takie komentarze zawsze są cenne :))