Google mi podpowiedział "cobwebs and rainbows". Przyszłam zdjąć pajęczynę z bloga, może trochę go odkurzyć, odświeżyć. Sprzątnąć po zimie.
Żyję. Cały czas żyłam, tylko co to za życie...? Kody ICD, nic ciekawego. Zadziwiające, jaki człowiek jest wrażliwy i kruchy, i jak wiele zarazem może wytrzymać. Powoli wyrzucam to z siebie, jak flegmę z płuc. Trochę się śmieję z sytuacji, bo co, mam ciągle płakać? Robię rzeczy, które mnie uspokajają, czyli makijaże. Siedzę i szpachluję twarz, czasem to uwieczniam na zdjęciach. W sumie mogę coś tu wrzucić.
To z jesieni, kiedy jeszcze w miarę znośnie wyglądałam. Tak, wiem, rzęsy... tusz był, ale dziadowski...
Od końca października wyglądałam gorzej, w sumie zależy, czy w makijażu, czy bez. Bez – była tragedia, trądzik różowaty się rozszalał, bez tapety ani rusz... w sumie mogłam opisywać tu swoją walkę z acne rosacea, no ale po co? Idziesz do lekarza, dostajesz receptę, idziesz do apteki, kupujesz pakiecik leków wielkości dwóch Pentaksów K200, zażywasz i pomagają. Wszystko.
"Kokodżambo i do przodu", jak to było w jakimś filmie. Kończę studia, pracuję w zawodzie, szukam lepszych ofert. Nie do końca ogarniam życie, ale grunt, żeby deadline'ów w pracy się trzymać. Gorzej z tymi na uczelni, ale na to już też mam plan 3-miesięczny do wykonania w 3 tygodnie (jako przodownik pracy dam radę).
Powoli myślę, co dalej, wracam do rzeczy, które kiedyś lubiłam, tzn. siedzę i rysuję. Gdybym miała więcej miejsca, przywiozłabym sobie gitarę i bym grała, wymieniwszy najpierw struny...
Znalazłam nowego fotografa, musze się w końcu umówić na sesję. Poprzednia pani fotograf wyprowadziła się z miasta, mnie też to niebawem czeka (najlepiej, gdyby się stało to w związku z niedawną ofertą pracy; zobaczymy). Sama też znów trochę focę. Ostatnio w Pradze, w poprzedni weekend. Ogarnę zdjęcia, to pokażę, bo czemu nie?
Tak wracając do początku, to znalazłam ładny obrazek w sieci. Właściwie tekst, ale w formie obrazka. Tak à propos "nie możesz mieć depresji, bo ludzie z depresją popełniają samobójstwa". Och, tak, masowo, jedno po drugim, codziennie pięć.
Równie dobrze można powiedzieć, że ludzie z grypą umierają. I nie będzie to kłamstwo. Ale jak powiem "nie możesz mieć grypy, bo ludzie z grypą umierają, a ty żyjesz", to coś to pomoże? No właśnie. Tyle się mówi "pomyśl, zanim powiesz", i na mówieniu się kończy. Ale nauczyłam się ignorować, choć ciężko było. Dalej jest, nie chcę o tym mówić.
Ale żyję, wracam, zamierzam pisać tu częściej. Tematy są, tylko czas i chęci trzeba zsynchronizować.
sobota, 11 kwietnia 2015
4 komentarze:
Będzie mi miło, jeśli napiszesz coś konstruktywnego (najlepiej zgodnie z zasadami kultury, ortografii i interpunkcji). Niestety, nie będę obserwować Twojego bloga, jeśli mnie nie zainteresuje, nie wezmę udziału w konkursie, bo nie mam na to czasu/ochoty/sama sobie znajduję konkursy, więc daruj sobie zapraszanie.
Niemniej jeśli odczuwasz silną potrzebę, to zostaw ślad po swojej wizycie (choćby to było wytknięcie braku przecinka, takie komentarze zawsze są cenne :))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Dobrze, że jesteś. Powodzenia .
OdpowiedzUsuńMiło, że kogoś cieszy moja obecność :)
UsuńCzytałam kiedyś wywiad z pewnym panem artystą, który powiedział, że gdyby nie depresja, to nie byłby panem artystą. Nigdy nie popełnił samobójstwa, umarł na fizyczną chorobę zwykłych śmiertelników.
OdpowiedzUsuńNiedawno przekonałam się, że tusze Joko nie są najparszywsze.
Wiesz, ta choroba jest w jakiś spodób inspirująca, wyostrza wrażliwość, poprawia widzenie wszystkiego wokół, i jeśli się walczy i mimo wszystko tworzy, to na koniec dnia można zagrać na nosie, że "1:0 dla mnie", i to jest fajne. Najgorsze są te dni, kiedy po prostu nie możesz się ruszyć i pójść do łazienki, żeby to zrobić musisz łyknąć garść dropów i poczekać, az zadziałają.
UsuńA tuszów Joko nie próbowałam nigdy. Póki co znalazłam całkiem niezły z Essence, jak nie zaschnie szybko, to może przy nim zostanę. Stwierdzam, że jednak nie lubię zmieniać tuszów, ale od wodoodpornych już mi oczy szczypią, więc musiałam zmienić na wodozmywalny. Poza tym na wiosnę zachciało mi się kolorów :)