Znalezisko to tekst o ajurwedyjskiej pielęgnacji włosów – kto nie zazdrości Induskom ich gęstych włosów?
![]() |
| źródło: www.thatdesigirl.com |
Przeglądając polskie zasoby wiedzy zgromadzonej w internecie, możemy natrafić na informacje o peelingu skóry głowy. Można kawą, można cukrem, co odważniejsze próbują solą. Tymczasem w tekście o indyjskich metodach pielęgnacji o peelingu mechanicznym jako takim nie ma ani słowa. A autorka tekstu chwali się, że stosując się do tych zasad, ma piękne włosy. Co robi? Otóż masuje sobie skórę głowy olejem. Potem olej rozprowadza szczotką na całych włosach. Brzmi dziwnie? Może. Jednak po przeczytaniu tego tekstu coś mi w głowie zaświtało. Ja, olejując, zazwyczaj kładę olej też na skórę głowy, czasem wcieram go tam. Nie jest to klasyczny masaż, ale zawsze jakiś. I teraz: kiedy wetrę olej naprawdę dobrze, zwłaszcza oliwę z oliwek, bywa, że po umyciu skóra mi się łuszczy. Nie boli, nie swędzi, ale odchodzą spore płaty. Nie wygląda to estetycznie, trzeba wyczesywać i przed następnym myciem powtórzyć wcieranie oleju. Złuszczają się wtedy resztki skóry i przy trzecim olejowaniu z wcieraniem, po umyciu, mam świeżą, czystą skórę głowy. Tak, zajmuje to tydzień, czasem więcej, ale wystarcza na długo i... dla mnie jest łatwiejsze, niż peeling skóry głowy cukrem czy kawą. Zresztą, cukier mi się zazwyczaj rozpuszczał, zanim zdążyłam nim posmyrać skórę (gdzie można kupić ten z grubymi kryształami i czy w ogóle?), po kawie miałam wszystko zapaćkane, do tego ziarenka ciężko wypłukać z włosów, trzeba wyczesywać. Tak, płaty łuszczącej się skóry też trzeba wyczesywać, ale przy regularnym masowaniu olejem skóra na głowie nie łuszczy się tak intensywnie, jak przy nieregularnym, czy za pierwszym razem. Sprawdziłam na sobie. Ostatnio trochę zaniedbałam olejowanie, do tego zafundowałam sobie masakrę papką z łupin orzecha, więc po wtarciu w skórę olejku składającego się głównie z oliwy z oliwek, i po umyciu, miałam pełno wielkich płatów suchego naskórka we włosach. Okropne, ale do usunięcia. Potem będzie już tego mniej, aż w końcu zniknie całkiem.
Olej użyty do masażu podobno może być jakikolwiek. U mnie najlepiej działa oliwa z oliwek bądź kokos, odkryłam przypadkiem, kładąc oliwę na zaatakowaną suchym łupieżem skórę głowy parę lat temu. Po drugim olejowaniu było jak ręką odjął. Zero łupieżu, gładka skóra głowy, czyste włosy, miejscami odrywały się spore łuski; po trzecim olejowaniu było już idealnie. Teraz, po przeczytaniu tego tekstu, zamierzam masaż olejem włączyć na stałe do pielęgnacji. Wiadomo, że nie zawsze będzie na to czas, ale choć raz w tygodniu będę starała się znaleźć czas. Tym bardziej, że taki masaż będzie raczej delikatniejszy, niż peeling mechaniczny. Serio, po przeczytaniu tego tekstu jakby oświecenie na mnie spłynęło, połączyłam fakty i – wow! więc tak to działa!
Jakby ktoś był ciekaw całego tekstu, to można poczytać TUTAJ (po angielsku).
Zatem uzbrojona w szczotkę D-meli-melo firmy Sibel (polecam, wygodna w użyciu i dobrze sobie radzi z kołtunkami; zdjęcie poglądowe poniżej)
masuję sobie teraz skórę głowy i rozprowadzam olej na całych włosach. Rozczesywanie oleju jest lepsze, niż rozmazywanie go dłońmi, co praktykowałam wcześniej, z dwóch powodów. Po pierwsze, szczotką olej rozprowadzany jest dokładniej, nie ma opcji, żeby choć fragment włosów został suchy i nienaolejowany. Po drugie, czesanie uspokaja. Naprawdę, nawet, jeśli czesze się włosy do pasa, choć przy takich ręka trochę boli. Ale jednak spokojna i zrelaksowana siedzę sobie tę godzinę-dwie z olejem na włosach.
Aha, przy pierwszym olejowaniu, zgodnie z ostrzeżeniem autorki linkowanego tekstu, wypadło mi całkiem sporo włosów. Ale to ponoć normalne. Za to teraz mają rosnąć mocniejsze i w większych ilościach. W sumie nie narzekam na swoje włosy., Tak wyglądają po kokosie, foto z lampą, bo z wieczora i inaczej się nie dało, ale przysięgam, że w ciągu dnia też tak błyszczały:



Muszę przyznać, że zainspirowałaś mnie do większej dałości o włosy. Bo do tej pory to tylko myłam, czasami jakaś odżywka i koniec. A wymagałam żeby się pięknie układały ;)...Że niby z jakiego powodu miały to robić, skoro traktowałam je oględnie mówiąc, jak zła macocha :D
OdpowiedzUsuńMiło mi to czytać :) Powodzenia zatem i posłusznych, pięknych włosów życzę :)
UsuńWyjdę na hipstera, który wszystko wie, ale polecam tę Panią. Specyfiki do włosów, masaż, inne przydantne podpowiedzi. Ja sama jestem zbyt leniwa, żeby w pełni dbać o włosy tak, jak powinnam, ale generalnie można dużo.
OdpowiedzUsuńZnam tę panią, dzięki niej zrezygnowałam 2 lata temu z akcji masowania skóry głowy u Anwen (bo przeczytałam, że nie można codziennie, przy codziennym bym miała sajgon, a nie ładne włosy), ostatnio ogądam głównie jej tutoriale makijażowe, a trików urodowych szukam po sieci, ale trzeba będzie wrócić do jej bloga :)
UsuńW temacie skóry głowy tutaj jest świetna rzecz. Używam już od jakiegoś czasu średnio raz na 2 tygodnie i z czystym sumieniem (i równie czystą skórą głowy) mogę polecić.
Usuń