sobota, 5 grudnia 2015

Wszystkie rude to czarownice

A jeśli nie wszystkie, to na pewno większość. Ta, o której dziś będzie, na pewno jest. Wspominałam o niej już poprzednim razem – o Alinie Orlovej. Pożyczyłam nawet wers z piosenki na tytuł notki, a samej piosenki zapomniałam dodać. Nadrabiam:

Tydzień temu w niedzielę byłam na koncercie. Dziękuję P. za kupienie mi biletu :)
Na miejscu spotkałam się z kolegą, który jako jedyny ze wszystkich obiecujących, że przyjadą, słowa dotrzymał. Reszcie hańba i niech żałują.

Alina nie zachowuje się jak gwiazda, i nie wygląda na taką. Alina jest czarownicą, a czaruje głosem przy akompaniamencie fortepianu. Jej piosenki, jak sama powiedziała: są krótkie, ale myślę, że to fajne. W pełni się zgadzam. Krótkie, ale naładowane emocjami, obrazami, tak plastyczne, tak oddziałujące na wyobraźnię, psychikę... Coś niesamowitego. Takie mini-bajki muzyczne, do słuchania z zamkniętymi oczami. A ja lubię bajki.

Piosenki są krótkie, i choć było ich dużo, to i tak za mało. Naprawdę, po koncercie został mi niedosyt. Chcę jeszcze. Słuchanie wersji albumowych nijak nie zaspokaja tego głodu; karmi go, a ten rośnie. Słuchanie nagrań koncertowych na Youtube'ie to też nie to samo. Zostałam zaczarowana i teraz pewnie będę musiała iść na kolejny koncert posłuchać Aliny na żywo. Właściwie to... czemu nie?

A zanim to nastąpi, zostaje mi tęsknić słuchając nagrań. Jedno jest powyżej, nawiasem mówiąc, chyba najpiękniejsza piosenka o czekaniu na śmierć. Drugą daję niżej, też była wykonywana na koncercie:
A reszty można poszukać, wcale nie jest tak trudno znaleźć. Potem można się ze mną skontaktować i wybrać razem na koncert. Na przykład w Wilnie, bo czemu nie? Zwłaszcza, jeśli ktoś nie był w Wilnie albo nie widział jeszcza Aliny Orlovej na żywo, to koniecznie.

Fotografie koncertowe dzięki uprzejmości wcześniej wspomnianego kolegi, Dominika Wilczewskiego. Dziękuję :)

1 komentarz:

Będzie mi miło, jeśli napiszesz coś konstruktywnego (najlepiej zgodnie z zasadami kultury, ortografii i interpunkcji). Niestety, nie będę obserwować Twojego bloga, jeśli mnie nie zainteresuje, nie wezmę udziału w konkursie, bo nie mam na to czasu/ochoty/sama sobie znajduję konkursy, więc daruj sobie zapraszanie.
Niemniej jeśli odczuwasz silną potrzebę, to zostaw ślad po swojej wizycie (choćby to było wytknięcie braku przecinka, takie komentarze zawsze są cenne :))