![]() |
| foto z czasów, kiedy telefony służyły głównie do dzwonienia i smsowania, a aparat to był taki dodatkowy bajer i nie był wcale dobry... |
Dziś post o tym co lubię, a czego nie. Nie chce mi się robić standardowego "o mnie", bo i po co. Vonnegut zresztą mnie zniszczył, moje postrzeganie siebie i zdolności samookreślenia. Oczywiście o preferencjach można mówić bez końca, ale postaram się zamknąć w 10 punktach.
Zacznę od nielubienia:
1. Nie lubię, kiedy ktoś pyta, o czym jest książka, którą czytam.
Skąd mam wiedzieć takie rzeczy, jeśli jeszcze nie przeczytałam? Poza tym, jaki byłby sens czytać, jeśli wiedziałabym, o czym jest? Lubię odkrywać.
![]() |
| uhu! zdjęcie robione komputerem! i nie, nie wiem jeszcze, o czym jest ta książka, dopiero czytam. |
2. Nie lubię, ale to bardzo, kiedy ktoś mnie pyta o cudze zamiary, plany, preferencje itd.
Nie jestem wróżką, nie czytam w myślach, ludzie nie dzielą się ze mną swoimi planami, a nawet, jeśli, to chyba nie po to, żebym opowiadała o nich innym. Chcesz wiedzieć, co zamierza zrobić X? To go zapytaj, ja nie jestem jego sekretarką.
3. Nie lubię ludzi, którzy myślą, że są ważniejsi/lepsi od innych.
Przeważnie się mylą, ale nie są tego świadomi, i zachowują się jak pan na włościach, klękajcie przed nim. Sorry, ale jak chcesz wydać w sklepie 20 zł, to nie jesteś panem życia i śmierci wszystkich tam obecnych. Jeśli masz własne zdanie na jakiś temat, to wiedz, że inni też mają, i nie muszą Ci przyklaskiwać. Jeśli posiadłeś tajemnice kosmosu, to też nie czyni Cię lepszym, oto są tajemnice, których nie posiadłeś, a inni tak, i co teraz? Szach-mat!
4. Nie lubię realistycznej sztuki.
Jakiegokolwiek jej rodzaju, czy to rysunek, czy malarstwo, czy rzeźba. Realistycznych kolorowanek też nie lubię. Owszem, podobają mi się, doceniam talent, kunszt twórców, ale... sama czegoś takiego bym nie chciała mieć, kolorować. Wolę geometrię. W fotografii też wolę jakieś nierealistyczne opowieści albo makro. Sztuka moim zdaniem to tworzenie alternatywnej rzeczywistości, a nie odzwierciedlanie istniejącej; owszem, reportaż to też sztuka, ale innego rodzaju.
5.Nie lubię się nie wysypiać.
Nie do życia wtedy jestem. Ostatnio jak się nie wyspałam, nic nie pomogło, ani cukier, ani kofeina w ilościach przemysłowych. I tak wyszłam z pracy w kapciach na zmianę. Poza tym od niewyspania robią się zmarszczki, suche oczy i zdrewniałe mięśnie.
Ponarzekałam sobie trochę. Teraz będzie o tym, co lubię.
1. Lubię czytać.
Nie tylko książki, ale chyba głównie. Podnoszę statystyki w tym kraju, gdzie podobno ponad połowa ludzi w zeszłym roku nie przeczytała ani jednej książki. Prawdę mówiąc, czuję się, jakbym te statystyki zaniżała, bo więcej książek kupuję, niż czytam. Chyba. Teraz nawet nie muszę kupować, bo mogę pożyczać z pracy (co też uczyniłam niedawno i przeczytałam, po części kosztem snu, "Głosy Pamano" Jaume Cabré, niestety, trudno było się od tego oderwać i pójść spać, lubię bardzo takie książki).
2. Lubię morze.
Zapach, kolor, smak już mniej. Ale morze jest niesamowite. Mogłabym siedzieć nad nim godzinami. Albo łazić wzdłuż brzegu. Albo puszczać kaczki. Kiedyś zamieszkam nad morzem.
![]() |
| na koniec zdjęcie zrobione porządnym sprzętem, do fotografowania przeznaczonym. |
Ale wywołuję tylko w formacie elektronicznym. Lubię, jak z nijakiego rawa powstaje coś z głębią, czy to światła, czy koloru. Właśnie przeglądam zdjęcia zrobione lata temu i okazuje się, że mogą wyglądać dobrze. Tylko musiałam się nauczyć paru rzeczy i zainstalować odpowiednie oprogramowanie. A, na skany negatywów to też działa. Cuda-wianki. Zastanawiam się nad jakimś miejscem, gdzie bym mogła to wszystko wrzucić spokojnie. Może kolejny blog? Może aktualizowałabym go częściej, niż tego? Poza tym myślę sobie, może w końcu bym trochę wywołała do postaci fizycznej i udekorowała nimi pokój?
4. Lubię cukierki salmiakowe.
I boleję, że z dostępnością w Polsce jest kiepsko, choć i tak lepiej, niż kiedyś.
5. Lubię podsłuchiwać ludzi w komunikacji miejskiej.
Wiem, niezbyt to eleganckie, ale jakie potrafi być pouczające! A jakie zabawne. Zdarzało mi się wysiadać na najbliższym przystanku, bo nie byłam w stanie powstrzymywać śmiechu. Ludzie czasem o takich rzeczach na głos rozmawiają, że głowa mała!
Oczywiście lubię jeszcze mnóstwo innych rzeczy, tak samo z nielubieniem, ale, jak już wcześniej wspominałam, długo by wymieniać. Poza tym: po co? ;)



A o czym mogą być książki? O ludziach, o różnych zjawiskach, o sytuacjach i o rzeczach. Encyklopedie też.
OdpowiedzUsuńDo nielubienia - nie lubię artystycznych mistrzów fryzjerstwa. Lubię cięcia dla prostych ludzi. Są bardziej uniwersalne, i jeżeli chcę coś awangardowego, to chce też szybko wrócić do zwyczajności.
Katalogi z trendami fryzjerskimi to jeden z najlepszych horrorów sezonu. Te różnokolorowe warstwy, borsuki i inne cięcia, które dobrze wyglądają tylko po zaaplikowaniu odpowiedniej ilości etanolu, choć i to nie zawsze pomaga... W pełni się zgadzam. O, jeszcze fryzury weselne, uczesania ślubne – tego powinni zabronić!
Usuń