niedziela, 25 marca 2012

Temat zastępczy, czyli o kolorach

Tym razem nie będzie stylizacji. Nie ma czasu, nie mogę się zgrać z fotografem. Wcześniej było zimno i nie było chęci. Ale w końcu trzeba będzie zdjąć pajęczynę z bloga i dodać jakąś notkę. Póki co zetrę trochę kurzu i zapodam coś do poczytania.
Spotkałam dziś na peronie koleżankę. Właściwie zauważyłam ją w momencie, kiedy pociąg już wjeżdżał, podeszła do mnie. Powiedziała, że tak się zastanawiała, czy to ja, czy nie ja i dopiero, jak zobaczyła moją torebkę, to wiedziała z całą pewnością, że jednak to ja.
  – W takim płaszczu to tylko ja! – uśmiechnęłam się.
Też się uśmiechnęła. Bo płaszcz mam widoczny z daleka, zielone fluo... i nikogo więcej w takim nie spotkałam. Ona z kolei miała na sobie ładny koralowy – nowy. Jak powiedziała, potrzebowała nowego, a w kolorowym człowiek się inaczej czuje, lepiej. Wsiadłyśmy takie kolorowe do pociągu i zaczęłyśmy rozmawiać o kolorach właśnie. Że jak się patrzy na ludzi, to wszyscy poubierani w bezpieczne szarości, czernie, brązy, granaty, khaki... Czasem się trafi czerwień czy fiolet, ewentualnie kobalt. Ale czasem. A podobno w Warszawie ludzie się tak odważnie ubierają, ale – jak zauważyła koleżanka – ta odwaga przejawia się chyba w wyjątkowo krótkich miniówkach, ledwo zasłaniających tyłek. Cóż, na taką odwagę to każdego stać. A kolory...? Trzeba czekać, aż parki i rabatki zakwitną.
Dowiedziałam się też bardzo miłej rzeczy, że udaje mi się łączyć kolory, i że fajnie wyglądam – naprawdę miło, jak ktoś docenia moje starania. :)) Przyznałam, że to nie przyszło tak od razu, tylko powoli; eksperymentowanie z barwnymi dodatkami, z jednym kolorowym ciuchem, np. spódnicą (przy czym im krótsza, tym gorsza, bo mniej miejsca na kolor ;)). Poza tym bardzo zainspirowały mnie indyjskie filmy, przepełnione kolorami. Ja wiem, że prawdy to w nich nie pokazują, tylko barwne fantazje, ale jakie to barwy! A że lumpeksy są pełne indyjskich chust, spódnic i bluzek, to nic, tylko się w nie zaopatrywać. Szal za 5 zł – to się opłaca! Chociaż mój ulubiony jest ozdobiony na krótszych brzegach wisiorkami ze szklanych paciorków, których kilka już zgubiłam i trochę mi żal w nim wychodzić...
Tak +/- wygląda ten szal, podlinkowanie obrazka pod tekst mnie przerosło ;) za mało z tego bloggera korzystam ;P
I tak się zaczęłam zastanawiać – czy ludzie naprawdę boją się kolorów? No, ok, zestawianie ich ze sobą może się wydawać trudne, ale przecież chodzić kiedyś też nie umieli! Setki razy potykali się i upadali, ale w końcu nauczyli się chodzić. Mówić też nie mówili od razu poprawnie. A tutaj taki lęk, że z kolorem to na pewno będzie źle, że się nie uda. Podobno Anja Rubik powiedziała, że lepiej zaliczyć wpadkę niż wyglądać nudno – gdzieś tak przeczytałam w każdym razie. I zgadzam się z tym, ktokolwiek to powiedział. Uczymy się przecież na błędach, nikt nie był w żadnej dziedzinie ekspertem od razu. A kolory nie są po to tylko, żeby je podziwiać w przyrodzie. Człowiek to też przyroda i też powinien korzystać z kolorów, dla własnej przyjemności i dobrego humoru, zwłaszcza, kiedy w przyrodzie jeszcze ich nie ma i poza błękitem na niebie króluje przygnębiająca szarość, albo kiedy i tego błękitu nie ma. Wtapianie się w tło to nic fajnego, zwłaszcza w sytuacjach drogowych... no, ale to temat na inną historię ;)

3 komentarze:

  1. A ja zaobserwowałam takie zjawisko - mała, roczna Klaudia wyciąga rączki do tej ciotki, która jest w intensywny kolor odziana lub całkiem kolorowo. Dłużej też z taką ciotką zostaje, nie ucieka od niej za szybko. Wujków średnio lubi, bo to bure bractwo.
    Czyli pierwotne człowieka odruchy są w stronę kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo kolory to "Odejście w tło" (K.Iłłakowiczówna). A szarość, jak szara eminencja niby niezauważalna a pierwszoplanowa...To tak trochę refleksyjnie mi się skojarzyło. (Żeby nie było, też mam dużo szarego i czarnego...:D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, jakie kolory. Niemodne w danym sezonie są taką eminencyjną szarością. A pastele, zwłaszcza mięta, zlewają się ze sobą i tworzą świetne tło dla niemodnej eminencji, która sobie działa, jak chce ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli napiszesz coś konstruktywnego (najlepiej zgodnie z zasadami kultury, ortografii i interpunkcji). Niestety, nie będę obserwować Twojego bloga, jeśli mnie nie zainteresuje, nie wezmę udziału w konkursie, bo nie mam na to czasu/ochoty/sama sobie znajduję konkursy, więc daruj sobie zapraszanie.
Niemniej jeśli odczuwasz silną potrzebę, to zostaw ślad po swojej wizycie (choćby to było wytknięcie braku przecinka, takie komentarze zawsze są cenne :))